Rejestracja FAQ Użytkownicy Szukaj Forum o Jawie 50 Strona Główna

Forum o Jawie 50 Strona Główna » Nasze maszyny... » Jawa kaczka 1979 renowacja kapitalna
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Jawa kaczka 1979 renowacja kapitalna
PostWysłany: Pią 1:22, 27 Cze 2014
kaczy955
Doświadczony
Doświadczony

 
Dołączył: 01 Kwi 2014
Posty: 46
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna


Witam. Jakiś czas temu (co niektórzy zdążyli zauważyć w temacie niżej Mr. Green)
zakupiłem jawke kaczuszke do kapitalnego remontu. Wyjęta z krzaków w częściach za jedyne 100 zł z pełną dokumentacją. Kiedy paradowałem z nią na wózku przez pół miasta, to było mi aż wstyd, bo każdy się gapił jak na jakiegoś złomiarza Mr. Green

http://speedy.sh/ffNzN/2014-06-07-238.jpg

Brakuje tylnych amortyzatorów, siedzenia, kół, stopki centralnej i haczyka od osłony filtra.

Następnego dnia zabrałem się za kompletne zdemontowanie przy czym nie obyło się bez cięcia i ukręcania starych śrub.

http://speedy.sh/99fkf/2014-06-26-267.jpg

Jak widać ktoś pomalował ją tak jak była rozebrana jakąś farbą, nawet nie wiem co to jest - ciężko schodzi, zakrywając piękny lakier. Aż serce boli, że wylądowała w krzakach na kilka lat na takie tortury. Części cały czas czekają na wypiaskowanie, bo w mojej okolicy nikt nie ma piaskarki, a jak mają to popsutą Hrm Dlatego zająłem się ratowaniem na odwłoku śrub od bagażnika i zatrzasków od kanapy, bo nie chce tego ukręcić. Do dnia dzisiejszego codzień są zalewane WD40, a następnie szorowane szczotką drucianą.

Po rozebraniu "karoserii" przyszedł czas na silnik, z którego rdza wypadała kawałkami. Wszystko stoi, nawet trzpienie na koszu. Myślałem jak go odratować i wpadł mi pierwszy pomysł, a pierwsze pomysły są przeważnie najlepsze. Dlatego od razu z bańką 5L na mustanga i dzida na cpn Mr. Green Kupiłem 4L ON, w domu odciąłem górną część bańki i silnik tak jak był od razu w olej. Po zanurzeniu zabulgotało i momentalnie płyn stał się rudy a następnie ciemny. Został tam na tydzień.

Co dzień szorowanie śrub na odwłoku.
Po tygodniu kąpieli silnik został wyjęty do oceny stanu. Wielkiej poprawy nie było, ale udało się ściągnąć kosz sprzęgłowy oraz magneto. Po nieudanych próbach odkręcania wszelkich moczonych śrub, z powrotem do oleju.
Minęło kilka dni. Zdenerwowany brakiem piaskarki, postanowiłem spróbować szczotką na wiertarce. Rewelacji nie było, ledwo dokopałem się do gołego metalu na powierzchni 2x2 cm więc zrezygnowałem.
Ciąg dalszy szorowania śrub i polewania łożysk w silniku olejem przez strzykawkę.

Jakiś czas później postanowiłem z kolegą zająć się ściąganiem cylindra. Rdza w środku cholerna i burza mózgów co robić. W końcu jest! Młot 10 kg, dębowy kołeczek w cylinder, cylinder w łapy żeby silnik wisiał swobodnie i ogień! Po godzinie mordowania efekt: tłok cofnął się o pół centymetra. Dość mało, ale po takim czasie spędzonym w krzakach postęp jest duży bo się ruszyło. Udało się też odkręcić 3 zewnętrzne śrubki na karterach od strony cylindra oraz zruszyć wałek, na którym znajduje się sprzęgło. Znów do kąpieli na parę dni.

Silnik znów wyjęty i ponowienie próby wybijania tłoka. Pół dnia mordęgi i efekt: lekko odsłonił się kanał wylotowy i obrócił wał. Kolejne śruby trzymają mocno więc kąpiel na kilka dni.

Kolejne próby wybijania tłoka i efekty: odsłoniły sie lekko kanały boczne. Co nas zdziwiło? To, że tłok bardzo powoli wychodzi, wał stoi, a cylinder jak był delikatnie odsunięty od karterów, tak jest. Kolejne 3 śruby puściły i kąpiel.

Dzień dzisiejszy, a w zasadzie wczorajszy, bo jest już po północy.
Wyjęliśmy silnik i wybijanie tłoka przez drewienko. No teraz to efekty są. Tłok przeszedł tak, że prawie cały kanał wylotowy jest odsłonięty, ale nagle tłok postanowił zaprotestować. Po kilku kolejnych próbach wypadek. Od poprzednich prób wyłamały się z jednej strony wystające elementy tulei cylindra, przez co trzymając za cylinder, można było bujać silnikiem i właśnie przy uderzaniu przez kolegę młotkiem w kołek (ja trzymałem za cylinder w powietrzu, jednocześnie chwilę przed uderzeniem szarpiąc gwałtownie silnikiem do góry) silnik się zabujał na sworzniu tłoka przycinając mi palec między cylindrem a resztą silnika. Krew się polała, ale chwila i trochę przestało. Kolejne próby nie powiodły się, bo tłok nie chciał się ruszyć więc wymyśliliśmy inną strategię. Ułożyliśmy dwie kupki z kostki brukowej po 6 szt obok siebie, i powiesiliśmy na tym silnik, podkładając dwa grube płaskowniki pod cylinder (częściowo będzie to ukazane na jednym ze zdjęć). I teraz tłok trochę puścił. Kanały boczne odkryły się do połowy, ale ten znów stanął. Za to wał się obrócił lecz ręką nie szło ruszyć. Teraz zamieniliśmy kołek na metalowy nie gruby walec i wybijanie tak jak kilka dni wcześniej, w rękach. Ja trzymam, kolega uderza i... ten sam palec, ta sama sytuacja, to samo miejsce, 2x wiecej krwi. Ale tłok ruszył. Wróciliśmy do sposobu z płaskownikami. Silnik wisi swobodnie oparty o cylinder, kolega uderza, a tłok idzie. Ja patrze na dół i po chwili (cytuję siebie) "Karol ku*wa korba się wygięła" Jakim cudem nie wiem.
http://speedy.sh/WW6WP/2014-06-26-261.jpg
Pomyślałem "wyklepie się i wsadzi do jakiejś starej jawki do zakatowania". Po tym incydencie mówię do kolegi "już nie uważaj na wał tylko dawaj". Tak walił że wywalił dziurę na środku tłoka, po czym uderzał dookoła.

http://speedy.sh/RRURH/2014-06-26-265.jpg - tu widać część naszej konstrukcji Mr. Green

Ten wychodził elegancko, aż w końcu stało się... tłok miał już wypaść, silnik upaść na podłogę... a padło z moich ust "jaaaa pier**ooooolee, korba się złamała" zgięła się w jednym miejscu, złamała w innym. Tłok został w cylindrze, a silnik odpadł.

http://speedy.sh/PPv6D/2014-06-26-262.jpg
http://speedy.sh/dd4Ew/2014-06-26-263.jpg

Za to ruszył się wałek zdawczy i wał się już obraca Mr. Green dodatkowo puściły wszystkie śrubki tylko została jedna skasowana od automatu przy jego ruchomej części i nie da się wybić tego "klocka" od kopniaka żeby go zdjąć. Jutro będzie rozpoławianie silnika, a teraz dalej się kąpie.

EDIT: Wczoraj w końcu udało się rozpołowić silnik. Ciężko było, bo wałek startera był tak zapieczony, że trzeba było wybijać.

http://speedy.sh/zz9Aq/2014-06-30-281.jpg
http://speedy.sh/uuAKF/2014-06-30-282.jpg


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kaczy955 dnia Wto 9:37, 01 Lip 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Jawa kaczka 1979 renowacja kapitalna
  Forum o Jawie 50 Strona Główna » Nasze maszyny...
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  



fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © phpBB Group
Theme designed for Trushkin.net | Themes Database.
Regulamin